niemal wszędzie jest jazz

Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skórę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie – to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie. Upijać się? Spać całe tygodnie? Zapamiętywać się w aktywności aż do amoku? Modlić się nieustannie? [Olga Tokarczuk, Dom dzienny, dom nocny]

Jazz. Dowolność interpretacji w rytmie synkopowanym. Wgryza się do wnętrza przez serce. Docierając do duszy naznacza ją indywidualnym kodem. W moim przypadku to od zawsze był rytm ataktyczny. Idealny rytm współbrzmienia.

Tęsknota w metrum parzystym, przemienia się wraz z każdym dźwiękiem. Bywa mroczna i improwizowana, niemożliwa do zapisania. A czasem przewidywalna następnym kolorem. Czasem ta przewidywalność zaskakuje jakimś dźwiękiem, pozornie nie pasującym. Jednak, gdy wyciszyć to, co w tle można usłyszeć, że ten dźwięk nie jest wcale taki trefny.

Zamyślenie. Pogrążanie się w kolejnych taktach, uwidocznione w spojrzeniu. Odmęty morza, w którym nikną konstelacje.

Mój puls zlewa się z rytmem jazzu…

Reklamy

po niebieskiej stronie snu

Odchodził ode mnie zostawiając mnie bardziej samotną niż wtedy, kiedy nie było go jeszcze. [Halina Poświatowska]

Spacerowałam wśród drzew, ich korony nachylając się ku sobie szeleściły wiosennie. Rozmyślałam o słowach rozpisanych na niebie, których rytm kołysał zieleń Twoich oczu, a może szarpał fale szmaragdowego morza… zaległa cisza.

Po niebieskiej stronie snu to jeszcze się nie wydarzyło. Wciąż jeszcze uśmiecha się słońce, rozpromieniając się po wszystkich przestrzeniach serca.

na okoliczność urodzin…

Życzę, aby Ci aby każdego dnia spotykało Cię coś zaskakującego, radosnego i miłego – taniec motyli, pełzające dżdżownice, śpiew ptaków w ogrodzie, drepczące dostojnie żuczki na leśnych ścieżkach, wspaniałe zabawy z Rodzicami, Dziadkami, Przyjaciółmi. Udanych eksperymentów, obserwacji zjawisk fizycznych. Wspaniałych odkryć geograficznych, archeologicznych, paleontologicznych, paleoantropologicznych.

Przesyłam Ci także uśmiech mój promienny i dwa pełne worki słońca i mnóstwo kamieni do zbadania, i kwiatów, po których człapie biedronka. Życzę Ci dużo czasu na zabawę, podróże o radość. Gdziekolwiek znajdujemy się teraz – uśmiecham się do Ciebie najpiękniejszym uśmiechem serca. Niech Ci pięknie i przestrzennie będzie!

Milczy się…

Mówią, że miłość może zmienić świat, więc wszystko jest możliwe. [Haruki Murakami, Kafka nad morzem]

Poranna hałastra tłukła się za mną rozdrażnieniem i gniewem przez cały dzień. Posyłałam dziś serce w niepewną podróż. Jego rytm tuż pod mokrym niebem rozpisał się wierszem. Nie doczeka świtu spowitego we mgle.

Niedokończony dzień wciąż rozbija się o milczeniem…

poruszenie się prawie niewidoczne

miłość
tak – ona jedna
nie podlega upływowi czasu
trwa
jeśli jest – jest wieczna
a jeśli jej nie ma

klepsydry oceanów toczą ziarna piasku [Halina Poświatowska, *** (Jeszcze nie wspominałam o miłości…)]

Tańczyłam w deszczu, opętana rytmem nocy. Drżałam na wietrze, niewidoczna. Każdą z kropel deszczu opadałam, rozbijając się o kamienie, źdźbła trawy, ziarenka piasku.

Każda z nich była moją łzą.

przed nocą

Skąd wiatr wie, w którą stronę wiać? [Stanisław Jerzy Lec]

Tęsknota pojawiła się. Zwabiona ostatnimi słowami wiersza, które zaczęły już przygasać. Otworzyłam okno. Powiew zimnego wiatru potargał moje serce.